Piknik lotniczy Kraków 2010

26,27 Czerwca 2010r odbył się w Krakowie VII Piknik Lotniczy na lotnisku Rakowice-Czyżyny. Trzeba przyznać, że o ile w sobotę pogoda trochę straszyła chmurami, to w niedzielę było przepięknie, słonecznie, lekki wiaterek, nie było jakieś wielkiego skwaru. Dzięki temu zgromadzeni ludzie mogli bez większych przeszkód podziwiać maszyny latające. Też tam byłem. W związku z tym że Kraków ode mnie jest o rzut beretem, i była okazja zobaczenia czegoś innego niż zwykle ( bo nie ogląda się na co dzień takich akrobacji), postanowiłem się tam wybrać razem z dziewczyną. Zabrałem aparacik, by uwiecznić co nieco ( zawsze to jakaś pamiątka zostanie) a przy okazji można pokazać reszcie rodzinki, którzy na piknik się nie wybrali. Wybrałem kilka zdjęć,( a napstrykałem całe 4GB)  i może pokażę je tutaj. Kto nie był, niech ogląda i żałuje…. 

Dzień I, Pochmurne niebo, z przebłyskami słońca. Fajnie wyszły chmury.

Można było poćwiczyć ręczne ustawianie ostrości, na ruchomych obiektach
Oprócz pokazów akrobacji można było obejrzeć stare samoloty, myśliwce znajdujące się na terenie muzeum. ( był także TU-134 podobny jakim lecieli nasi do Rosji)- to nie ten co na zdjęciu tamten jest większy
Same pokazy były imponujące, samoloty latały bardzo nisko, niesamowite wrażenie.
Akrobaci latali bokiem, na skos, do góry kołami, jak się tylko dało lecieć… Specjalnie ująłem tylu ludzi by było widać jak nisko i blisko przelatywano.
Tu do góry kołami.
I jeszcze niżej. Ale tym razem to już przegiął pałkę, dosłownie kilka metrów nad ziemią… Leciał niżej niż głowy ludzi, i to bokiem!
Podobno mówi się na to KOBRA, czyli nagłe prawie pionowe wzbicie samolotu z poziomego lotu. Bardzo szybko wytracał wtedy prędkość.
Oprócz nowych wyczynowych zabawek były też nieco starsze modele, klasycznie wyglądające, z duszą.
A także repliki z czasów bardzo odległych. Hałas niesamowity dawały te samolociki.
Pokaz pt. Gonitwa, Chyba tak to się nazywało… Czyli jeden samolot gonił drugiego, na polu walki musiał zbliżyć się na kilka metrów by móc zaatakować.
Niesamowity łuk.
Na pokazach nie latały tylko małe maszyny, wzbijały się także większe samoloty, helikoptery, oraz modele samolotów.
Kręcił bączki, leciał do góry.
Ku zaskoczeniu organizatorów, oraz samych zgromadzonych pojawiło się ( na krótko) podobno z polecenia rządowego 7 maszyn zakreślających biało czerwoną smugę dymu.
A to już pokaz ŻELAZNEGO. Jeden z odważniejszych i szalonych występów
Wzbijanie do góry, prawie bezpośrednio nad miejscem gdzie staliśmy.
Obroty…
Żadne zdjęcie nie odda tego co można było zobaczyć na żywo. Te wzloty, nurkowania czy jak to się tam nazywa były naprawdę bardzo dynamiczne.
Przeloty były bardzo szybkie, nie dość że sam leci z pewną prędkością by mógł utrzymać się powietrzu to tu jeszcze spadał na dół, by nagle wzbić się znów w stronę nieba
Żelazny nad lotniskiem
I ze zbliżeniem…

Czekam na Piknik lotniczy za rok. W tedy będę przygotowany, zabiorę ze sobą statyw, by móc robić zdjęcia nad głowami ludzi, jakieś krzesełko by móc usiąść oraz stanąć nieco wyżej.

Bookmark the permalink.

2 thoughts on “Piknik lotniczy Kraków 2010

  1. Pingback: Sasni.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *