Napijmy się herbatki…

W pracy czasem trzeba zrobić sobie przerwę, a to, żeby się troszeczkę odświeżyć, żeby się odlać, dać chwilę wytchnienia nogom i gardłu. Bo bite 9 godzin bez przerwy pracować się nie da. Przychodzi czas na posiłek by dostarczyć organizmowi niezbędnych tłuszczów i cukrów, przy okazji pasuje czymś popić. Ciepła herbatka jest jak znalazł w tą zimową porę, gdzie w koło pełno śniegu. I dziś też zachciało mi się wypić jeden z najstarszych napojów świata. Do zaparzenia herbaciny używam plastikowych kubków jednorazowych. Jest to dość praktyczne rozwiązanie przynajmniej z 2 względów. Po pierwsze nie trzeba potem zmywać kubka tylko ten leci do kosza, po drugie herbata szybciej stygnie a niżeli w kubku porcelanowym. Jak łapać za kubek, gdy jest gorąca woda? No, bo niby jak mam to robić, gdy nie ma trzymadełka? Sposób wynaleziony przeze mnie jest chyba dość prosty. Kciukiem i palcem wskazującym trzymam za górną krawędź, która jest minimalnie szersza od pozostałej części kubka a małym palcem delikatnie podpieram od dołu. Nie parzy, nawet jak wleje się wrzątek.


Rozmaczanie torebki z herbatą w nieprzegotowanej wodzie powoduje powstanie piany na powierzchni. Przydałaby się więc gotowana woda. Czajnik?? – Nieeeee Za dużo roboty, najpierw przepłukać, nalać wody, czekać, aż się zagotuje… Bez sensu. Poza tym na szkoleniu BHP uczyli mnie, że aby korzystać z czajnika elektrycznego w miejscu pracy powinienem najpierw przejść szkolenie, a nad podstawką powinna wisieć instrukcja obsługi, ( czego oczywiście u nas nie ma 🙂 ). Na szczęście, wraz z jednorazowymi kubkami, dali nam dozowniczek wody EDEN. Rajska woda w tłumaczeniu na nasze jest nawet dobra, najbardziej cieszy mnie fakt, że jak sobie naleję z czerwonego kurka wody, to ona jest na tyle gorąca, że nie wrze mi w kubku, Lipton się zaparza, a na powierzchni nie powstaje wcześniej wspomniana piana.

Woda jest tu niezbędnym elementem całego procesu produkcji napoju. Skąd ją wziąć? Z kranu? No z naszego chyba nie… Poniższe zdjęcie (służące do celów edukacyjnych) doskonale obrazuje kolor wody płynącej przez rury. Chyba odgórny nakaz puszczania gotowej herbaty przez sieć kanalizacyjną został tu zastosowany. Że niby co?? Ja się tego gnoju nie napiję, strach rękę zmoczyć, a czasem trzeba się umyć. Edenie, Edenie dzięki Ci żeś jest, albowiem susza była by bez ciebie, i herbatkę to chyba w termosie musiał bym dźwigać do pracy. 

Kolejno od lewej: Lipton w całej okazałości, woda z kranu, i EDEN.

full of color
Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *