Przejdź do treści
Sasni
Wróć

Moje pierwsze 100 km na rowerze

Jak to mówią… Pieniądze odrobisz a wspomnień nie :)

Na wypożyczonym rowerze, któremu łańcuch tak skrzypiał, że inni zjeżdżali na bok i nie potrzebowałem dzwonka. Od razu było słychać, że jadę :) Ale dojechałem. Bez bólu kolana! Nie wiem, czy to zasługa wystrzału dopaminy, czy po prostu tak się jeździ po prostym terenie. W sensie łatwo. Bo zmęczenie jest mniejsze, niż jak się zrobi 50 km po pagórkach.

nn


Udostępnij wpis:

Następny wpis
Every Street Challenge w Gminie Igołomia-Wawrzeńczyce

Komentarze