Poradnia przedmałżeńska

I to jest chyba to piekło, o którym mówili znajomi. Wyglądało to zupełnie inaczej, prowadzone było w innej formie i w innej atmosferze niż Nauki przedmałżeńskie o których niedawno pisałem.

Tutaj także szukaliśmy poradni, która przyjmowała by mające się ku sobie duszyczki w dni wolne od pracy a dokładnie w soboty. Jedyną, którą znaleźliśmy była ta mieszcząca się przy Bazylice Mariackiej. Owa Katolicka Poradnia Życia Rodzinnego otwarta jest m.in. w godzinach popołudniowych 16:00-18:00. My zjawiliśmy się około 16:10 i byliśmy 6 może 7 parą w kolejce.

Na naukach powiedziano nam, że takie spotkanie w poradni trwa mniej więcej 20 minut na parę. Za pierwszym razem (a było ich w sumie 3) doradcy (a było ich 2) rozmawiali z parami nawet do godziny. Co przełożyło się na czas oczekiwania, przy którym pary, które zjawiły się już po nas czekać musiały na swoją kolej nawet do około 19:00.

Za drugim razem prowadzący byli inni. Na początku pary edukowane były przez około 20-30 min, natomiast po godzinie, widząc ile par jeszcze oczekuje, Pani prowadząca tak przyspieszyła że plątał jej się język. Mówiła nieprzekonywająco, sztucznie recytowała regułki i widać było że się spieszyła. Siedziałem i mówiłem sobie że to nie ma sensu. To drugie spotkanie było najprzyjemniejsze, i wcale nie dlatego, że się szybko uwinęliśmy, ba, to nie było najkrótsze spotkanie. Pozytywnym aspektem było to, że Pani się uśmiechała, na koniec umiała zażartować, życzyła nam szczęścia. Dała takie normalne ludzkie odruchy sympatii, miło nam się zrobiło i po spotkaniu razem o tym rozmawialiśmy.

Na trzecim spotkaniu Pani psycholog/doradca po prostu zapytała co omawialiśmy w poprzednich rozmowach, co jeszcze chcemy wiedzieć, czy mamy jakieś pytania. Trochę nas to zadziwiło, że spotkania te nie mają żadnego planu, harmonogramu, kolejności. Prowadzący się powtarzają, nie mają pojęcia o czym mówili ich poprzednicy, nie kontrolują na co trzeba zwrócić uwagę (np. jeśli jakiś temat należało omówić na kolejnym spotkaniu). Totalny brak organizacji, chaos.

Trzecie spotkanie zaskoczyło nas także ponieważ Pani prowadząca pytała nas o wykształcenie (zawód wyuczony / jaki wykonujemy) że niby po co im to? Być może nie było by takiego zaskoczenia i bulwersu gdyby powiedziała po co jej/im to jest potrzebne. Nawet konsultant na infolinii jak się pyta czegoś to mówi po co mu to potrzebne i na jakiej podstawie zbiera informacje. A tu nic. A wystarczyło powiedzieć, że robią sobie statystyki, albo robię to bo mi za to płacą i mi kazali.

Aby takie spotkania miały w ogóle sens, (bo po odbyciu 3 sensu w ogóle nie widzę) należało by usprawnić je w co najmniej moim zdaniem następujący sposób:

  • Ustalenie godzin przyjęcia dla każdej pary z osobna, żeby nie trzeba było nadaremno czekać, nie wiedząc do końca czy zostanie się przyjętym. (tak jak na naszym ostatnim spotkaniu jedna z par musiała odejść z kwitkiem ponieważ Panie już nie przyjmowały i kropka. Czekać w sumie nie musieli ale nie wiadomo skąd przyjechali, bo jeśli z daleka to przyjechali na darmo. )
  • Ustalenie (dla par przed ślubem) omawianych tematów – żeby się nie powtarzać, (Pani z  drugiego spotkania powtórzyła prawie Pana z pierwszego spotkania), żeby wiedzieć o czym mówić, w przypadku, gdy sami narzeczeni nie będą mieli swoich pytań. żeby było to jakoś poukładane w całość a nie tak jak pisałem, że dopiero pytano nas co było.
  • Przedstawienie jasnej informacji po co i dlaczego gromadzi się dane: wystarczy wspomnieć, cele statystyczne, rejestr narzeczonych, wymóg Kurii itp.
  • Poprawa podejścia prowadzących do narzeczonych. My wszyscy naprawdę nie jesteśmy tacy źli i aż takimi idiotami, żeby traktować nas jak ostatnich grzeszników nadających się jedynie na widły upadłego anioła. Sugerowanie że nie używamy rozumów, i że coś musimy brzmi zdecydowanie gorzej niż np. zachęcenie że warto spróbować. Mały gest potrafi wiele zdziałać, jak w przypadku drugiej wizyty, byliśmy pozytywnie nastawieni i rozmawialiśmy o tym, a nie jak w pierwszym i ostatnim zauważaliśmy wyłącznie błędy, niedociągnięcia i wady. Ponieważ podejście było instytucjonalne.

Naprawdę po naukach czułem się zachęcony, ale te poradnie trochę mi stłumiły zapał.

Zobacz Jej punkt widzenia

One thought on “Poradnia przedmałżeńska

  1. Pingback: Katolicka Poradnia Życia Rodzinnego « Uparta.pl Uparta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *