Aug
7
Tak, to prawda. Kończę współpracę z moim dotychczasowym pracodawcą rozstając się tym samym z jego firmą na (prawie) dobre. Decyzja wielokrotnie przemyślana, i w końcu stało się! Rozstanie nasze nie należało chyba do przyjemniejszych. Najpierw zupełnie przypadkowa rozmowa, a następnie niemal kłótnia i wypominanie żalów sprzed 2 lat... A było to tak:
W poniedziałek przyszedłem do pracy już z zamiarem poinformowania szefa o swoich zamiarach, że nie będę chciał pracować dłużej. Miało się to stać na koniec dnia, jak już nikogo by nie było i sam wychodziłbym z jego przybytku. Wcześniej jednak uprzedziła mnie sytuacja w której miałem zrobić listę osób uprawnionych do wychodzenia na budynek szpitala w celu modernizacji, bądź konserwacji urządzeń służących do nadawania bądź odbioru Internetu radiowego w Proszowicach i pobliskich miejscowościach. Tworząc takie pismo ( a chyba większość pism wychodziło z pod mojej klawiatury), zasugerowałem, że ja nie chcę być taką osoba uprawnioną. Rzecz jasna, szkoda robić zamieszanie z moją osobą skoro wkrótce nie będzie mnie w tej firmie. Szef zapytał ze zdziwieniem ( chyba jeszcze nic nie podejrzewając), dlaczego nie chcę znaleźć się na tej liście. Z początku nie chciałem udzielić mu tej odpowiedzi, wykręcałem się "bo nie" ale on nalegał. W końcu oznajmiłem, że nie będę tu raczej długo jeszcze pracował. Jakież zdziwienie pojawiło się na jego twarzy. Przez chwilę nie wiedział co powiedzieć w końcu odparł: "pozwolisz, że w swojej firmie to ja będę decydował co robić a co nie". Od tej chwili stosunki ( które i tak nigdy nie były zbyt ciepłe) diametralnie się ochłodziły.
Continue reading "Zwalniam się z pracy - szkoda że tak późno"
Posted by Sasni
Defined tags for this entry:
praca
Mar
25
Było czwartkowe ciepłe, wiosenne popołudnie. Wraz z mamą zaplanowaliśmy na ten dzień wypad do miasta na zakupy. W związku z tym, że okres przedświąteczny, to na tą okazję mama z pracy dostała bony pieniężne, do pewnej sieci supermarketów. Skończywszy pracę, zawinąłem do domu, zjadłem przygotowane przez rodzicielkę pierożki, i wyruszyliśmy ?na polowanie?, ( ale obciachowo się zaczyna ten wpis). Dało się odczuć, że ruch w supermarkecie był wzmożony, z każdą kolejną godziną robiło się coraz ciaśniej, od starszych pań pchających ogromne puste wózki. Wydłużały się także kolejki, w których na szczęście nie przyszło nam stać długo, gdyż natrafiliśmy na wolną kasjerkę, na samym końcu szeregu kas. Skasowawszy nasze zakupy udałem się do zaparkowanego samochodu nieopodal wyjścia, by przerzucić towar z wózka do bagażnika. I tu zaczęły się scenki?.
Continue reading "Dymać to my a nie nas! czyli dać czy nie dawać? "
Posted by Sasni
Mar
11
Mamy XXI wiek ale jak się okazuje coraz więcej analfabetów. Ludzi którzy kaleczą język, i nie umieją pisać. Po oczach razi też to, że nie wszyscy pisząc używają polskich znaków. Poniżej pozwoliłem sobie zamieścić screeny rozmów które przeprowadziłem w czasie pracy. No czasem to nic tylko siąść i płakać.
Continue reading "Rozmowy kontrolowane"
Posted by Sasni
Defined tags for this entry:
praca
Feb
25
Jak komputer stacjonarny wygląda każdy wie. Nie każdy a na pewno nie często jest okazja by zajrzeć do środka, no chyba, że się coś zepsuje. Bardziej rozeznani w temacie kompa sami potrafią sobie naprawić, pozostali zanoszą do serwisu by mógł się nim zająć ktoś, kto lepiej się na tym zna. Kto kiedykolwiek otwierał swoją maszynę dobrze wie, że w obudowie lubi zbierać się kurz. Rzecz jasna nawet w najczystszym pomieszczeniu ( nie wspominam tu o fanatykach) kurz będzie osiadał. Czy to na meblach, porcelanie, sprzęcie RTV, na twoim monitorze w tym momencie jak przejedziesz palcem też możesz zobaczyć szary nalot. Nie ulega wątpliwości, że jest wszędzie. Jednak z pewnych względów akurat pod maską Peceta jest go czasem wyjątkowo sporo, co z resztą przedstawiają poniższe zdjęcia. Dlaczego tak się dzieje? Ano komputer musi być jakoś chłodzony. Wymyślono więc wiatraki i w miarę mało inwazyjny sposób chłodzenia powietrzem. Wiatraki pracując wprawiają powietrze w ruch, czego następstwem jest cyrkulacja w obudowie ( by zimne powietrze wpadało a ciepłe wylatywało). Wraz z niewidzialnym gazem przewiewane są tez cząsteczki kurzu, które napotykając na jakąś przeszkodę osiadają się na niej. Jak może wyglądać komputer po kilku latach użytkowania?
Continue reading "Brudasy"
Posted by Sasni
Feb
19
W pracy czasem trzeba zrobić sobie przerwę, a to, żeby się troszeczkę odświeżyć, żeby się odlać, dać chwilę wytchnienia nogom i gardłu. Bo bite 9 godzin bez przerwy pracować się nie da. Przychodzi czas na posiłek by dostarczyć organizmowi niezbędnych tłuszczów i cukrów, przy okazji pasuje czymś popić. Ciepła herbatka jest jak znalazł w tą zimową porę, gdzie w koło pełno śniegu. I dziś też zachciało mi się wypić jeden z najstarszych napojów świata. Do zaparzenia herbaciny używam plastikowych kubków jednorazowych. Jest to dość praktyczne rozwiązanie przynajmniej z 2 względów. Po pierwsze nie trzeba potem zmywać kubka tylko ten leci do kosza, po drugie herbata szybciej stygnie a niżeli w kubku porcelanowym. Jak łapać za kubek, gdy jest gorąca woda? No, bo niby jak mam to robić, gdy nie ma trzymadełka? Sposób wynaleziony przeze mnie jest chyba dość prosty. Kciukiem i palcem wskazującym trzymam za górną krawędź, która jest minimalnie szersza od pozostałej części kubka a małym palcem delikatnie podpieram od dołu. Nie parzy, nawet jak wleje się wrzątek.
Rozmaczanie torebki z herbatą w nieprzegotowanej wodzie powoduje powstanie piany na powierzchni. Przydałaby się więc gotowana woda. Czajnik?? - Nieeeee Za dużo roboty, najpierw przepłukać, nalać wody, czekać, aż się zagotuje... Bez sensu. Poza tym na szkoleniu BHP uczyli mnie, że aby korzystać z czajnika elektrycznego w miejscu pracy powinienem najpierw przejść szkolenie, a nad podstawką powinna wisieć instrukcja obsługi, ( czego oczywiście u nas nie ma
). Na szczęście, wraz z jednorazowymi kubkami, dali nam dozowniczek wody EDEN. Rajska woda w tłumaczeniu na nasze jest nawet dobra, najbardziej cieszy mnie fakt, że jak sobie naleję z czerwonego kurka wody, to ona jest na tyle gorąca, że nie wrze mi w kubku, Lipton się zaparza, a na powierzchni nie powstaje wcześniej wspomniana piana.
Continue reading "Napijmy się herbatki..."
Posted by Sasni
Defined tags for this entry:
praca
Dec
31
Ostatni wpis na bloga roku Pańskiego 2009. Wpis wyjątkowy, choć mało treściwy, rodzynek można powiedzieć wśród wpisów, bo już jutro będzie najmłodszym z najstarszych. Podsumowań robił nie będę, nie czas się żegnać, postanowień tez nie napiszę, bo i tak mało co z tej całej paplaniny o postanowieniach udaje się zrealizować ( no przynajmniej mnie). Kompleksów mi brak, więc co sobie głowę będę zawracał postanowieniami. Znów naobiecuje sobie, że skończę z nałogiem a i tak wyjdzie z tego kiszka.
Dziś też musiałem popracować w tym obozie pracy, na szczęście krócej. Szef wyjątkowo spokojny był, a i mi udało się wyjąć z twarzą po wczorajszym incydencie. Jakim incydencie? A kuźwa... Przyszli mali "informatycy" z tatusiem z zamiarem zakupu nju komputera. Powiedzieli mi, jakie podzespoły mam powsadzać, a że kocioł był nie mały w tym kurwidołku, to nie przywiązywałem za bardzo wagi, co tam jest. Pasować wszystko pasowało, ale mali naciągacze, namówili tatuśka na zakup karty graficznej HD4890 przy zasilaczu 500W. Podłączyłem wszystko do kupy, zainstalowałem system, git majonez działa. Odebrali kompa, pojechali do domu, zapuścili gierkę, a komp zaczął się wyłączać. Zaczęły się telefony, że się resetuje od temperatury, bo w starym komputerze było 30 stopni a tu jest 40. Zaleciłem re instalację sterownika, ( bo dla kompa 40 Celsjusza to jeszcze zima), więc pewnie coś pojebali przy instalacji. Nic to jednak nie dało. Przyjechali z mordą, ze bubla im sprzedałem, że chcą zamiany albo zwrotu kasy. Ja na to, że spoko oko, podłączę, zobaczę, zbadam, będę wiedział co jest grane. Kłótni nie było by końca, ale w końcu wyszli wkurwieni, bo stwierdzili, że nie ma co dyskutować, i że sami nie wiemy z czego żyjemy.
Continue reading "Rodzynek"
Posted by Sasni