A to Ci psikus. Można by powiedzieć po dzisiejszym spotkaniu z kurierem firmy Deutshe Post DHL. Do wyborowych wysyłkowiczów nie należę, paczek nie wysyłam jakoś nałogowo, ale konto u nich posiadam. A nuż coś przyjdzie wysłać wartościowszego i chcesz by dotarło na czas, a to się nie chce na pocztę dreptać a Kurier pod same drzwi podjeżdża. Tym czasem miałem interes wysłać coś o czym najprawdopodobniej później napiszę. Zgodnie z wytycznymi zapakowałem produkt by nie uległ uszkodzeniu podczas transportu. Wszytko razem ważyło nie cały kilogram.
Wszedłszy na stronę DHL by przez nią zmówić kuriera, wypełniłem wszystkie niezbędne ku temu pola. Określiłem odbiorcę, formę płatności, preferowane godziny odbioru oraz same informacje o paczce, jak np. waga oraz wymiary. Wymiary, to na pewno miało większe niż normalny list, co do wagi jak wspomniałem nie przekraczało 1KG. Po wszystkim została mi obliczona opłata. Wydrukowałem list przewozowy, by kurier nie musiał go wypisywać na miejscu, przygotowałem wyliczoną kwotę, by nie musiał szukać drobniaków i mi wydawać.
Paczka to czy list?
Przyjechał posłaniec, popatrzył na list i mi mówi, że kwota się nie zgadza, i będzie więcej do zapłaty. No to ja na na to, że wszystko zostało obliczone automatycznie na podstawie wpisanych przeze mnie danych o paczce. Policzył jeszcze raz, i nie chciało wyjść inaczej. Podreptałem do domu by przynieść trochę więcej waluty przy okazji rzuciłem okiem na zamówienie które widnieje na stronie DHL. Jak Byk Paczka! Coś mi tu śmierdzi... Jeszcze jedno pytanie do kolesia o co chodzi, a ten mi mówi, że list przewozowy jest wypełniony jakby to była przesyłka listowa a nie paczka. No to ok. Popraw Pan to, napisz jaka kwota i gitara. Zapłaciłem podziękowałem, do zobaczenia powiedziałem.
Mam zaszczyt przedstawić jedną z konstrukcji powstałych w naszym skromnym garażu. Projekt wykonany jest przez mojego Ojca, ale w ramach podziwu i zachwytu pragnę przedstawić go szerszemu gronu. Produkt Made in Poland jakością nie odbiega Made in China ( a można nawet lepszy...) . Przedstawiam Państwu Kosiarkę do trawy.
Kosiara - zaklinacz trawy
Zaklinacz trawy powstał na bazie wózka dziecięcego (rama), dzięki lekkim aluminiowym rurką konstrukcja jest w miarę lekka. Na kółka zostały wykorzystane 2 kolejne różne wózki, gdyż ciężko było znaleźć 4 takie same koła. Całość napędzana jest silnikiem z kultowej pralki FRANI. Trochę spawania, jakieś dodatkowe metalowe odpadki i proszę popatrzeć niżej jakie wyniki można osiągnąć.
Jedna kropla = 15 talerzy jak stwierdziła kiedyś Pani Bożenka w reklamie PUR-a... Silan przyglądając się poczynaniom PUR-a nie daje za wygraną, stwierdza, iż 2 litry płynu do płukania tkanin Perfume Pearls ( nawet znośnie pachnie) to tyle samo co 8 litrów. Dzieci w podstawówce są załamane. Oczywiście mogą liczyć na wsparcie psychologów. Zapytani dlaczego się załamują jednym głosem odpowiadali: "W szkole uczyli nas inaczej". Dotychczas wyglądało to tak, że 2 < 8, 8 ? 2, czwartą częścią ósemki była dwójka. Silan jest " Koleś GIT - Pier*oli zasady " w dupie ma matematykę.
Skoro dzisiejsza technologia sprawia, że z 2 litrów płynu możemy wycisnąć tyle co z ośmiu litrów to dlaczego Silan nie jest sprzedawany w małych ampułkach tylko w dwulitrowych butlach?
Śmieszy mnie jak producenci i ich kampanie reklamowe prześcigają się w wymyślaniu coraz bardziej absurdalnych porównań, robiąc tym samym w bambuko swoich potencjalnych klientów. Dobry produkt sam się sprzeda. Dlaczego do zmywania naczyń potrzebne było aż takie porównanie? Czyżby spadła sprzedaż? Ludwik i tak był bardziej popularnym płynem do zmywania niż Pur
W głowie się pomału przestaje mieścić to, co usłyszeć można ostatnio w czarnym pudle zwanym telewizornią. Jem sobie spokojnie obiad. Jak zwykle po pracy, jak zwykle gdzieś w okolicy 19:00. Tak się składa, że oglądalność rośnie to i dobry czas na zapuszczenie Faktów, informacji i innych njiusów, tych samych tylko w innej kolejności serwowanych w różnych stacjach. Ano jem sobie frytka akurat, słucham a tam mówią o jakimś cyborgu babochłopie, które niby wygrało na jakiejś olimpiadzie biegi. Ni to baba, bo podobno macicy nie ma, tylko jądra produkujące testosteron, ni to chłop, bo pozbawione Wacka. Broda temu nie rośnie tylko jakiś meszek na twarzy. Niski głos, większe niż normalnie mięśnie u kobiety. Myślę sobie.. natura albo genetycy zrobili psikusa komuś. A problem mały nie jest, bo to cuś startowało w biegu, jako kobieta i co najlepsze zdobyła złoty medal. Teraz dopiero jakieś badania przechodziła i dohtóry zonka mają, bo nie wiedzą czy kwalifikować to do menów czy womenów.