Aug 30

A to Ci psikus. Można by powiedzieć po dzisiejszym spotkaniu z kurierem firmy Deutshe Post DHL. Do wyborowych wysyłkowiczów nie należę, paczek nie wysyłam jakoś nałogowo, ale konto u nich posiadam. A nuż coś przyjdzie wysłać wartościowszego i chcesz by dotarło na czas, a to się nie chce na pocztę dreptać a Kurier pod same drzwi podjeżdża. Tym czasem miałem interes wysłać coś o czym najprawdopodobniej później napiszę. Zgodnie z wytycznymi zapakowałem produkt by nie uległ uszkodzeniu podczas transportu. Wszytko razem ważyło nie cały kilogram. 

Wszedłszy na stronę DHL by przez nią zmówić kuriera, wypełniłem wszystkie niezbędne ku temu pola. Określiłem odbiorcę, formę płatności, preferowane godziny odbioru oraz same informacje o paczce, jak np. waga oraz wymiary. Wymiary, to na pewno miało większe niż normalny list, co do wagi jak wspomniałem nie przekraczało 1KG. Po wszystkim została mi obliczona opłata. Wydrukowałem list przewozowy, by kurier nie musiał go wypisywać na miejscu, przygotowałem wyliczoną kwotę, by nie musiał szukać drobniaków i mi wydawać.

Paczka to czy list?

Przyjechał posłaniec, popatrzył na list i mi mówi, że kwota się nie zgadza, i będzie więcej do zapłaty. No to ja na na to, że wszystko zostało obliczone automatycznie na podstawie wpisanych przeze mnie danych o paczce. Policzył jeszcze raz, i nie chciało wyjść inaczej. Podreptałem do domu by przynieść trochę więcej waluty przy okazji rzuciłem okiem na zamówienie które widnieje na stronie DHL. Jak Byk Paczka! Coś mi tu śmierdzi... Jeszcze jedno pytanie do kolesia o co chodzi, a ten mi mówi, że list przewozowy jest wypełniony jakby to była przesyłka listowa a nie paczka. No to ok. Popraw Pan to, napisz jaka kwota i gitara. Zapłaciłem podziękowałem, do zobaczenia powiedziałem.

Continue reading "Zamów kuriera według DHL - Paczka vs. list"

Posted by Sasni

Defined tags for this entry:
Aug 7

Tak, to prawda. Kończę współpracę z moim dotychczasowym pracodawcą rozstając się tym samym z jego firmą na (prawie) dobre. Decyzja wielokrotnie przemyślana, i w końcu stało się! Rozstanie nasze nie należało chyba do przyjemniejszych. Najpierw zupełnie przypadkowa rozmowa, a następnie niemal kłótnia i wypominanie żalów sprzed 2 lat... A było to tak: 

W poniedziałek przyszedłem do pracy już z zamiarem poinformowania szefa o swoich zamiarach, że nie będę chciał pracować dłużej. Miało się to stać na koniec dnia, jak już nikogo by nie było i sam wychodziłbym z jego przybytku. Wcześniej jednak uprzedziła mnie sytuacja w której miałem zrobić listę osób uprawnionych do wychodzenia na budynek szpitala w celu modernizacji, bądź konserwacji urządzeń służących do nadawania bądź odbioru Internetu radiowego w Proszowicach i pobliskich miejscowościach. Tworząc takie pismo ( a chyba większość pism wychodziło z pod mojej klawiatury), zasugerowałem, że ja nie chcę być taką osoba uprawnioną. Rzecz jasna, szkoda robić zamieszanie z moją osobą skoro wkrótce nie będzie mnie w tej firmie. Szef zapytał ze zdziwieniem ( chyba jeszcze nic nie podejrzewając), dlaczego nie chcę znaleźć się na tej liście. Z początku nie chciałem udzielić mu tej odpowiedzi, wykręcałem się "bo nie" ale on nalegał. W końcu oznajmiłem, że nie będę tu raczej długo jeszcze pracował. Jakież zdziwienie pojawiło się na jego twarzy. Przez chwilę nie wiedział co powiedzieć w końcu odparł: "pozwolisz, że w swojej firmie to ja będę decydował co robić a co nie". Od tej chwili stosunki ( które i tak nigdy nie były zbyt ciepłe) diametralnie się ochłodziły.

Continue reading "Zwalniam się z pracy - szkoda że tak późno"

Posted by Sasni

Defined tags for this entry:
Jul 19

Wracaliśmy akurat z Dziewczyną z niedzielnej przejażdżki, pogoda w weekend dopisała. Było pochmurno, ale nawet nie kropiło. Aura była jednak przytłaczająca. Jechaliśmy ul. Wielicką wjeżdżaliśmy do Krakowa kiedy nad nami otworzyło się niebo i wylał się chyba cały miesięczny zapas wody! Jechać się prawie nie dało. Wycieraczki na największym biegu nie nadążały ścierać wody z szyby. Ale okazuje się że w porównaniu do tego co działo się nieopodal Krakowa to pestka! Nie było mnie przy tym ale 20 godzin po całej akcji zdjęcia wyglądają imponująco. Takiej wody nie było nawet przy okazji ostatnich 2 fal powodziowych. Spowodowane było to pewnie tym, że woda nie miała gdzie ściekać, a ziemia nie nadążyła wsiąkać takich ilości wody. Miejscowość Nowe Brzesko - Nękanowice i północna strona drogi wyglądała dziś tak: 

Nekanowice 19.07.2010

Continue reading "Nawałnica 18.07.2010"

Posted by Sasni

Defined tags for this entry:
Jul 16

Skąd to dzisiejsze poranne zamieszanie? Wszędzie policja, straż, pogotowie, biało czerwona taśma i zakaz zbliżania się do UG w Proszowicach. Zamknięta część głównej ulicy 3 Maja. Zrobiło się chicho jak w niedzielę po południu, jedynie syreny policyjne raz  stąd raz z stamtąd... Okazuje się że jakiś dowcipniś zadzwonił, że w UG jest bomba. Do nas do sklepiku podszedł policjant, przedstawił się, że jest z wydziału kryminalnego, poinformował nas, że w razie potrzeby będziemy musieli zamknąć dobytek i się udać w bezpieczniejsze miejsce, gdyż na co dzień pracuję wiz a wiz Urzędów. Proszowice, mogło by się wydawać proste małe miasteczko. A jednak jak widać są też ludzie którzy mają fantazję i nie bojąc się konsekwencji wydzwaniają i opowiadają takie pierdoły. Dziwne, jest to, że chyba urzędnikom nikt nie powiedział że coś jest na rzeczy, że powinni się ewakuować, bo jak można było zauważyć, początkowo wyglądali przez swe okienka i przyglądali z zaciekawieniem się co się dzieje. Dopiero później po jakimś czasie ( ok godzina) pracownicy banku i urzędów powychodzili na zewnątrz. (Pracownicy skarbówki nie ewakuowali się). A może nie chcieli siać paniki, i jeśli informacja nie jest jakoś bardziej potwierdzona to powinni siedzieć na tyłkach dalej? Któż to wie....

Czyżby władza czymś zawiniła? Klienci którzy przychodzili mówili że im się należało, więc władza raczej nie jest tu lubiana. Ja tam nie wiem, mną rządzą inni ( na szczęście).

Continue reading "Bomba w Urzędzie Gminy w Proszowicach"

Posted by Sasni

Defined tags for this entry:
Jul 5

Komunikacja w Proszowicach w ciągu kilku ostatnich miesięcy napotyka na spore bariery. Głównie chodzi tu o interes BUSiarzy, którzy dotychczas ( i jeszcze nadal) stacjonują na ul. Kolejowej na przystanku komunikacji publicznej ( dworzec). BUSy były i są jedyną formą dojazdu ludności do Proszowic z ościennych miejscowości, a także z Krakowa, Kazimierzy Wielkiej, Koszyc i innych większych bądź mniejszych miasteczek. Autobusy w Proszowicach ostatni raz widziane były przez rozpoczęciem budowy Lewiatana na placu PKS. Były to typowe stare autobusy, którymi szczerze mówiąc i tak nikt chyba nie jeździł. Nic dziwnego, że plac ten zamienia się w supermarket. Sam nie mając jeszcze samochodu jeździłem busami do, i z miasteczka czy to w stronę Krakowa, czy mojej miejscowości. A przecież nie każdy posiada samochód, lub też nie opłaca mu się dojeżdżać własnym autem, gdy pod nosem BUSik śmiga. Nie wspomnę już o starszych babciach, które masowo przyjeżdżają do szpitala, ludzi spragnionych zakupów co środa (jarmark), uczniów tutejszego liceum itd.

Mnogość BUSów sprawiła, że te mogły ze sobą konkurować, oferując dla klientów coraz to lepszy standard przewozu, niższe ceny czy też nowe trasy przejazdu. To konkurencja była regulatorem rynku. A dzięki dobrej komunikacji Proszowice mogły się rozwijać. Bo każdy przyjezdny, to potencjalny klient dla tutejszych sklepikarzy. Klienci zostawiali tu swoje pieniądze, a miasto mogło na tym czerpać zyski, rozrastać się i zyskiwać na popularności. Okazuje się jednak, że przez Władze miasta wszystko wkrótce się zmieni. Dlaczego na celowniku są władze Proszowic? Bo to one regulują między innymi sprawy takie jak te opisane poniżej.

Continue reading "Komunikacja w Proszowicach - Umiera"

Posted by Sasni

Defined tags for this entry: , ,
Jul 1
26,27 Czerwca 2010r odbył się w Krakowie VII Piknik Lotniczy na lotnisku Rakowice-Czyżyny. Trzeba przyznać, że o ile w sobotę pogoda trochę straszyła chmurami, to w niedzielę było przepięknie, słonecznie, lekki wiaterek, nie było jakieś wielkiego skwaru. Dzięki temu zgromadzeni ludzie mogli bez większych przeszkód podziwiać maszyny latające. Też tam byłem. W związku z tym że Kraków ode mnie jest o rzut beretem, i była okazja zobaczenia czegoś innego niż zwykle ( bo nie ogląda się na co dzień takich akrobacji), postanowiłem się tam wybrać razem z dziewczyną. Zabrałem aparacik, by uwiecznić co nieco ( zawsze to jakaś pamiątka zostanie) a przy okazji można pokazać reszcie rodzinki, którzy na piknik się nie wybrali. Wybrałem kilka zdjęć,( a napstrykałem całe 4GB)  i może pokażę je tutaj. Kto nie był, niech ogląda i żałuje.... 
Dzień I, Pochmurne niebo, z przebłyskami słońca. Fajnie wyszły chmury.

Continue reading "Piknik lotniczy Kraków 2010"

Posted by Sasni

Defined tags for this entry: , ,

(Page 1 of 9, totaling 53 entries)