2010
2010
2010
2010
Łooooo, ale przytrzymało tego roku nie wąsko. Narzekali ludzie narzekali, że zima słaba, że nie mroźna, że zarazki i choróbska nie wymrozi. Szkodniki w ziemi nie pozamarzają. A tu psikus. Jak się Pani zima wkurzyła tak powiało chłodem... Napadało śniegu i co miało zamarznąć zamarzło. Teraz już topnieje. Ale jak wiadomo w wielu miejscach nie było kolorowo. W tym roku wyjątkowo często słyszałem o awariach wodociągów i ogólnie ogrzewania, tak jakby zbierały się usterki i wszystkie na raz akurat w tą srogą zimę musiały się wysypać. Dziwne trochę, że tak kiepsko z konserwacją tak ważnych elementów infrastruktury miejskiej, bez których przecież przy mrozach sięgających -20 Celsjusza nie da się egzystować. Na szczęście mieszkając w domu jednorodzinnym nie jestem uzależniony od tych naczyń połączonych i ogrzewanie mam wtedy jak zapali się w piecu. Co innego jak brakuje prądu. A i takie przypadki koło Krakowa się zdarzały. No wtedy było by już gorzej.
Sam, można powiedzieć, odczułem tą zimę chociażby w momencie jak utknąłem w zaspie samochodem. W letnich cichobiegach, ( bo pracuję w sklepie i jedynie gdzie wychodziłem to ze sklepu do samochodu i z garażu do domu). Czyli w letnich cichobiegach utknąłem w zaspie, ale na własne życzenie. Raz chciałem sobie skrócić drogę do domu i zamiast jechać dookoła góry wolałem przejechać przez nią. Rozpędziłem się i wszystko było pięknie, ale jakimś cudem zatrzymałem się na samym czubku owej górki. Sytuacja była nie za ciekawa, bo ani do przodu ani do tyłu. Wysiadłem więc z samochodu i rękami odkopywałem śnieg wokół samochodu i pod nim, bo w pewnym momencie koła wyżłobiły sobie dołek a reszta zawisła na podwoziu. Godzinę się męczyłem. Sprzęgło to chyba aż kwiczało, ale w końcu udało się wycofać. Do domu wróciłem cały mokry. Miałem tak zmarznięte ręce, że nie czułem nic, (grabie normalnie), stopy tak bolały, że nie mogłem chodzić. Z butów wysypałem śnieg z lodem, a jak polałem rękę zimną wodą to dopiero zaczęła się jazda. Jak wracało mi czucie w dłoniach to ból był nie do zniesienia. Dłoń była fioletowa tylko pod paznokciami biało. Na szczęście przeżyłem i co najlepsze nie byłem chory.
2010
Zacznę od marchewki, bo to temat chyba łatwiejszy. Dotychczas wydawało mi się, że marchew ( takie czerwone podłużne z zieloną natką rosnące w ziemi ) to zwyczajne warzywo. Każdy przedszkolak? No może przesadziłem, ale na pewno już drugoklasista powinien wiedzieć, czym różni się owoc od warzywa i że właśnie marchew zalicza się do tych drugich ( warzyw). Okazuje się, że NIE! Wszyscy jesteśmy w błędzie. Otóż okazuje się, że według Europejskich urzędników Daucus carota, ( czyli marchewka) to OWOC! Pięknie! Może podaruje sobie tym razem odnoszenie się do regułek encyklopedycznych, bo mówimy o rzeczach oczywistych i nikt w tej kwestii nie powinien mieć wątpliwości. Lepiej bierzmy się do roboty i zacznijmy przepisywać podręczniki do nauki, książki o roślinach itd. Zdenerwowałem się.
Co do ślimaka... Ryba ma skrzela, i takie tam swoje charakterystyczne cechy np. ości i coś w rodzaju kręgosłupa. Mięczaki tego nie posiadają. A jednak twierdzi się, że ślimaki jak najbardziej rybami są. W sumie jak zaczną paprać i modyfikować genetycznie faunę i florę to kto wie... Może marchewki będzie się zrywać nie wykopywać... Ale, po co? To tak jak z rasą psów. Wiadomo, że ten rasowy, z rodowodem jest cenniejszy niż jakiś mieszaniec.
Wszyscy, ( a przynajmniej większość) trąbią w koło, że UE jest spoko. Powiem więcej, sam twierdziłem, że UE jest spoko. Jednak po takich pochopnych opiniach sojusz ten przestaje być dla mnie taki wiarygodny i sprawiedliwy jak wcześniej. Zaczynam się zastanawiać, czy na tych stołkach siedzą wykształceni ludzie mający choć trochę pojęcia o życiu, czy maminsynki, którzy sami nie wiedzą skąd się bierze mleko ( Ze sklepu - jak odpowiadały brytyjskie dzieci).
Gdybym jeszcze jakieś pół roku temu wyszedł na ulicę i zaczął głosić, że ślimak jest rybą a marchewka owocem zapewne zostałbym okrzyknięty głosicielem jakiejś nowej sekty, skierowano by mnie na badania a może i odjechałbym w białym kaftanie. Dziś nikogo to już nie dziwi, a za 5 lat głoszenie, że ślimak to mięczak, a marchew to warzywo będzie się wsadzać do kaftanów i zamykać do pokoików bez klamek.
2010
Olśniło mnie kiedyś i rozwiązałem takie jedno przykładowe zadanie od A do Z. Postanowiłem wiec zamieścić je dla potomnych bo mi już nie będzie potrzebne. Sesja Zaliczona!!!
Trzy magazyny: M1, M2, M3, zaopatrują w mąkę cztery piekarnie: P1, P2, P3, P4. Jednostkowe koszty transportu ( w zł. za tonę), oferowane miesięczne wielkości dostaw Ai ( w tonach) oraz miesięczne zapotrzebowanie piekarń Bj (w tonach) podano w tabeli poniżej.
Należy opracować plan przewozu mąki z magazynów do piekarń, minimalizujący całkowite koszty transportu.
Continue reading "Badania operacyjne: Zagadnienia transportowe + Solver"
2010
(Page 23 of 40, totaling 237 entries)


