Aug 19
2009

Nadchodzący dłuższy weekend sprawił, że moja Marzenka wpadła na pomysł by spędzić czas w Kamienicy ( taka miejscowość w górach). Pojechaliśmy więc, zaczynając w sobotę rano kończąc w niedzielne popołudnie. Weekend można zaliczyć do udanych, w końcu jakieś oderwanie od rzeczywistości, ciągle tej samej. Miejscowość ta położona jest w dolinie, koło rzeczki. Nieopodal samego domu płynie strumyczek, który z kolei jest dopływem tej rzeki. Jak się już gasi światła, i czeka na przyjście Morfeusza to słychać przyjemy szum. Super się zasypia przy takim SZMERKU. Jest takie uczucie świeżości, i bliskości natury. O dziwo nie było komarów, które jak wróciliśmy od razu zaczęły mnie nękać ( jak dawniej). Pozytywnie zaskoczyła mnie ta miejscowość między innymi tym, że choć jest dość mała to ma malutki CZYSTY rynek, z ławeczkami, fontanną, wystrzyżonym trawniczkiem bez psich odchodów :-) Chodniki wyłożone kosteczką brukową. Pochwalić się można, nie to, co u mnie, gdzie chodnik robią w miejscu gdzie prawie nikt nie chodzi ( czytaj Pobiednik - chodnik po drugiej strony drogi od lotniska) a nie tam gdzie potrzeba ( czytaj Wawrzeńczyce - w miejscu gdzie Dzieci chodzą do szkoły). Nikt zdrowy umysłowo nie chodzi na nogach na stację benzynową ( nie mówię tu o przypadkach, gdy nagle zabraknie paliwa na trasie, albo co gorsza zabraknie flaszki w pobliskich domostwach). W Wawrzeńczycach zaś chodnik warto mieć, bo idący dzieciak z pięciokilowym tornistrem mógłby sobie nie poradzić z powiewem jadącej obok niego ciężarówki. Czasem jak się samemu idzie to rzuca ten powiew a co dopiero takiego brzdąca.


Wracając do kamienicy... Jakoś nie zauważałem śmieci przy drodze czy w rowach ( kultura!) Shitt. Ludzie tam dbają o swoją wioskę. U mnie nie użyczysz czystego rowu! Odpocząłem trochę od Wisły, Cracovii, Kurwach i innego badziewia powypisywanych na murach.
Niedzielny spacer, na którym udało nam się dotrzeć na dość spore wzniesienie ( Klenina) sprawił, że opaliłem się troszkę, a raczej to za dużo powiedziane, bo chwyciło moją bladą skórę tylko na czole i troszkę kark. Tam właśnie udało mi się zrobić kilka zdjęć. Oczywiście badziewnym aparatem to nie ma co się chwalić, poza tym żadne zdjęcie nie odda tego, co widzą oczy.

Widok na Kamienicę 1
Generalnie rzecz biorąc odłączyłem się od Matrixa, nie korzystałem z komputera i wcale nie było mi z tym źle, spacer, wieczorny grill + dobre piwko a później we dwoje na balkonie, pod gwieździstym niebem sprawiły, że warto tyrać w pracy za kilka takich chwil.
Widok na Kościół ( w centrum miasteczka)
Dla takich widoków warto jechać taki kawał drogi, a w drodze powrotnej wlec się w kilkunasto-kilometrowym korku pośród dziesiątek innych samochodów spływających po weekendzie do Krakowa.
Żeby tradycji stało się zadość to trafiła mi się robota. Gospodarze domu, w którym nocowaliśmy chcieli zmienić komputer, i ja mam właśnie takiego kompa złożyć i im podrzucić. Hehe, kto by pomyślał, ż będę sprzedawał kompy na 100km od siedziby firmy. W związku z gościnom, i pokrewieństwem Marzenki i gospodarzy przydałoby się zrobić jakiś ekstra rabacik na te podzespoły... To będzie mega rabat....
Kopki, kucki, czy jak to się tam nazywało...
Gorce - Klenina

461 hits
blipnij flaker Nasza Klasa
Defined tags for this entry: ,

0 Comments

Display comments as(Linear | Threaded)
  1. No comments

Add Comment


Standard emoticons like :-) and ;-) are converted to images.
E-Mail addresses will not be displayed and will only be used for E-Mail notifications.

To prevent automated Bots from commentspamming, please enter the string you see in the image below in the appropriate input box. Your comment will only be submitted if the strings match. Please ensure that your browser supports and accepts cookies, or your comment cannot be verified correctly.
CAPTCHA

Gravatar, Identica, MyBlogLog, Monster ID, Twitter author images supported.
BBCode format allowed