2011
Moja siostra zakupiła w jednym z supermarketów latarkę. Na wystawie wisiała zapakowana, więc nie można było jej sprawdzić, poza tym zaraz by jakieś szczyle wyczerpały baterie a do tego właśnie modelu zostały one dodane. Przyjechawszy do domu rozpakowała ją i przyciskając guzik przełącznika chciała sprawdzić czy działa. O dziwo nie... Sprawdziła inne baterie, wsadzała je w odwrotną stronę, rozkręciła i przetarła styki, oraz sprawdziła żarówkę. Wszystko wyglądało na sprawne.
Ostatecznie latarka trafiła do mojego tajnego laboratorium, do którego wchodzę wyciągając jedną z książek w mej biblioteczce. Uruchamia się wtedy mechanizm odpowiedzialny za odsunięcie szafy i umożliwiający wejście do komnaty prowadzącej do wspomnianego laboratorium... Ale mniejsza o to...
Wziąłem na obserwację ten Chiński przybytek i problem nieświecenia został zlokalizowany po kilku minutach ...





