2010
Przez wiele lat mieszkańcy małej wsi Żydów położonej w Małopolsce poruszali się poprzez wybojowisko łączące Żydów i Stręgoborzyce. Wybojowisko, bo ciężko było nazwać drogą to, co łączyło obie miejscowości. W końcu parę lat temu ktoś się zlitował i mieszkańcy oraz przyjezdni użytkujący drogę doczekali się nowej nawierzchni za co głównie mieszkańcy są niezmiernie wdzięczni. DZIĘKUJEMY!
Dzięki nowej nawierzchni nie tylko poprawiła się jakość jazdy na tym nieszczęsnym odcinku ale także nie cierpią już nasze samochody. Mieliśmy nadzieję, że w końcu pozbędziemy się problemu komunikacyjnego na co najmniej kilka kub nawet kilkanaście lat. Wszystko na to wskazywało... Bieżącego roku nowa nawierzchnia powiększyła się o kolejne kilkaset metrów i sięga aż do głównego skrzyżowania w Żydowie.
Przy okazji modernizacji drogi zostały wyczyszczone także rowy odprowadzające wcześniej wspomnianą wodę z opadów. Problem polega na tym, że rowy zostały czyszczone jedynie na odcinku nowego asfaltu. Stare nie wyglądały najgorzej, ale wtedy drobne poprawki by im nie zaszkodziły.
Pamiętamy bardzo dobrze wszyscy nieszczęście, jakim była ogromna woda tego roku. Podtopień nie uniknęli także mieszkańcy Stręgoborzyc. W związku z wielką wodą o której pisałem kiedyś, nasza nieszczęsna droga tuż po przejechaniu spychacza wyglądała następująco.
Możecie sobie wyobrazić jak wyglądała tuż przed jego przejazdem? Podsumujmy... Mieliśmy wodę, która narobiła błota wlewając się na drogę. No ale zaraz zaraz, gdzie były rowy, które powinny odprowadzić nadmiar opadu? Odpowiedź sama się nasuwa...
Ok, co było a nie jest nie pisze się w rejestr... Droga obeschła, błoto zamieniło się w kurz, powiedzmy, że jeździło się dobrze. Za wyczyszczenie rowów nie zabrał się nikt!
Spadł kolejny deszcz, i kolejny a droga zaczęła wyglądać tak.
Z drogi można by żartować ale nie do śmiech mieszkańcom którzy poruszają się pieszo a są tacy. Nie każdy ma zawsze do dyspozycji samochód którym może spokojnie przejechać. Moja Mama do pracy jeździ na przykład rowerem, ( bo tak zdrowiej, ekonomiczniej a poza tym kto jej zabroni?) i zawsze musi przedzierać się przez te punkty. Jak przejść przez takie bagno suchym i czystym butem? No ale najwidoczniej samorządowcy jeżdżą wypasionymi brykami i nie zwracają uwagi na to co pod kołami... Jak widać zdjęcia były robione w słoneczny dzień gdzie cała reszta pozostawała sucha. Jak iść ( jeśli już zdecyduje się ktoś pójść) i minąć się w strategicznym punkcie z samochodem? Popatrz na zdjęcie nr.2 podpisane koleiny. Odcinek z błota ma długość ok 30 metrów. Co ma zrobić pieszy będący w środku tego bagna i nadjedzie samochód? I gdzie są ROWY???
Nie wspomnę że okres ten wspominam, jako ten gdzie każdy rozpoznawał mieszkańca Żydowa po brudnym samochodzie. Wszędzie gdzie się nie pojechało, nawet na największe za przeproszeniem zadupie, droga była sucha, nawet te kamieniste i dziurawe. Ale my mamy nową nawierzchnię, w zamian jeździmy jak świnie. Gdzie są rowy do cholery???
Było lato, była jesień, przyszła zima. Zahuczało, zawiało, popadało kilkudziesięcio-centymetrowe warstwy śniegu się porobiły ale to NIC! Samochody się nie brudzą przynajmniej. W strategicznym miejscu woda wyciekająca z pola wcale nie miała zamiaru zamarznąć. Widocznie nurt jest tak silny, że nie pozwala na to aby osadził się na nim lód. Co potwierdzić może ilość wody jaka tamtędy przepływa.
Jak to teraz wygląda? A tak!
Ta ogromna wyrwa w śniegu jest nie lada wyzwaniem dla każdego kierowcy. Utknięcie w niej oznacza dosłowne utkniecie w samochodzie bo nie da się wyjść suchą nogą z takiej sytuacji. Woda zbiera się tam, gdzie nie ma ubitego śniegu i lodu tworząc małe jeziorko. Co najgorsze nie ma za bardzo jak spływać dalej przez co woda się spiętrza tworząc niebezpieczny przejazd dla samochodu, który wpada na kilkanaście centymetrów w lodowatą wodę. Wyjechanie z wody na śnieg nie jest wcale takie proste, gdy jest minus 10*C i koła ślizgają się w miejscu, nawet jak by ktoś chciał popchać to nie ma jak tam wejść.
Wpada na myśl sposób by przejechać odcinek z rozpędu.. Śmiało! kto ma całe zawieszenie to tu na pewno je rozwali. Każdy samochód swój szanuje i nie wjeżdża rozpędzony na kilkunastocentymetrowy chodnik jak parkuje, to samo tutaj. Wyrwy, bo dziury są małe a to jest WYRWA sięgają już kilkunastu centymetrów. Aż się boję jaki to ma wpływ na moje opony, felgi oraz jak wspomniałem na pozostałe części zawieszenia.
Gdzie były KUR*A ROWY??? Tylko dziś na lodzie zawiesiło się kilka, jak nie kilkanaście samochodów. Skąd to wiem? Widziałem. a z resztą sami zobaczcie.
Chciałbym się dowiedzieć, jak jeździ tamtędy autobus szkolny, jak widzi to kierowca pługu śnieżnego, który codziennie rano tamtędy jeździ. Co na to władze które powinny dbać o nasze dobro. Zastanawiam się jak będzie wyglądał ten odcinek za 2 lata, jeśli tam non stop jest woda. Kiedy mieszkańcy będą mogli się nacieszyć tą nową drogą?
------------EDIT---------------
Dzięki interwencji naszego nowego radnego, droga na obecną chwilę 15:10 dnia następnego jest już wyczyszczona i w pełni przejezdna. DZIĘKUJEMY :)






No tak, tak to u nas bywa, ale przynajmniej traktorzysta zarobi ;D
Ja z racji lekko utwardzonego i obniżonego zawieszenia nie pcham się praktycznie w żaden teren, w zimie tym bardziej...
No nic, życzyć pozostaje tylko lepszego jutra i remontu drogi..
Czasem ciężko jest się nigdzie nie pchać gdy pojechać trzeba. Trudno by było wysiedzieć całą zimę w domu, i nie jeździć samochodem, tym bardziej że niektórzy śmigają do pracy a to jest praktycznie jedyna droga do najbliższego przystanku.
Droga sama w sobie jest ok, raczej obsługa i konserwacja jej leży i kwiczy.