2010
Po otworzeniu drzwi na salę tłum wepchnął mnie do środka, zająłem dogodne miejsce na balkoniku, dzięki czemu widziałem wszystko i miałem przestrzeń do ewentualnych wygibasów. Widok na ludzi przy scenie i na samą scenę był imponujący, ludzie skaczący równo do rytmu muzyki, klaszczący czy tez tańczący pogo ( nie da się tej energii opisać słowami ).
Tuż przed Kazikiem zaprezentowały się jeszcze 2 wcześniej nieznane mi zespoły. Pierwszy reprezentujący reggae,niestety nie znam jego nazwy ale może mnie ktoś oświeci.
Drugi zaś to Plagiat 199 - tu natomiast zespół rozpoznany ( info na bilecie)
Potem nadszedł czas na gwiazdę wieczoru....
Przyznam, że zdarłem gardło, i chyba sporo osób tak miało, bo gdzie bym nie popatrzył tam ludzie śpiewali równo z Kazikiem. Co mnie pozytywnie zaskoczyło, były tam nawet panie mniej więcej wieku mojej matki które również świetnie się bawiły, i śpiewały znając teksty nie gorzej niż niejeden z młodych...
Zaczęło się rytualnie od Celiny i strojenia instrumentów...
...a potem już poszło. Od piosenek starych, taty Kazika poprzez kolejne lata skończywszy na najnowszej płycie Hurra! Ech jaki to był kopniak, jaka energia, jaka atmosfera tam panowała...
Nie żałuję ani złotówki wydanej na bilet. Spociłem się jak świnia, zdarłem gardło, bolały mnie ręce i nogi, piszczało mi w uszach ale z chęcią bym to powtórzył... Swoją drogą, te wszystkie piosenki to nawet brzmią lepiej jak są na żywca a nie takie "grzeczne" jak na płycie.
Czekamy panowie i Panie na następny koncert...





