2010
Wracaliśmy akurat z Dziewczyną z niedzielnej przejażdżki, pogoda w weekend dopisała. Było pochmurno, ale nawet nie kropiło. Aura była jednak przytłaczająca. Jechaliśmy ul. Wielicką wjeżdżaliśmy do Krakowa kiedy nad nami otworzyło się niebo i wylał się chyba cały miesięczny zapas wody! Jechać się prawie nie dało. Wycieraczki na największym biegu nie nadążały ścierać wody z szyby. Ale okazuje się że w porównaniu do tego co działo się nieopodal Krakowa to pestka! Nie było mnie przy tym ale 20 godzin po całej akcji zdjęcia wyglądają imponująco. Takiej wody nie było nawet przy okazji ostatnich 2 fal powodziowych. Spowodowane było to pewnie tym, że woda nie miała gdzie ściekać, a ziemia nie nadążyła wsiąkać takich ilości wody. Miejscowość Nowe Brzesko - Nękanowice i północna strona drogi wyglądała dziś tak:
Gwałtownym deszczom towarzyszył również wiatr. I tu w miejscowości Stręgoborzyce połamane drzewa .
Nie było by w tym nic dziwnego ale Ropotek to tak malutki strumyczek, że w lecie niemal całkowicie wysycha. A tu widać tak ogromne rozlewisko...
A tak wyglądała droga :






A w Krakowie nie lepiej, cały dolny poziom Mogilskiego zalany, wraz z tunelem KST.
A jak były te fale powodziowe to też tak zalewało Mogilskie? Chyba nie... Tylko teraz taka jazda. Masakra...