2010
Skłaniam się do tego by napisać pracę inżynierską na temat handlu danymi osobowymi, a myślę, że Google jest do tego idealnym przykładem (jeszcze nie handluje, ale gromadzi je na potęgę). Wracając do książki? Całość podzielona jest na 4 działy, z których każdy opisuje inne zagadnienia związane z powstaniem, działalnością oraz rozwojem giganta. W pierwszej części mamy garstkę historii, dowiadujemy się w (wielkim przybliżeniu oczywiście) jak powstawały pierwsze pomysły i wizje. Jakie były początki Google, skąd wywodzi się nazwa i kim są jego twórcy. Druga część, to bardziej szczegółowy opis firmy, jakby rozwinięcie pierwszego działu. Dostajemy znacznie bardziej szczegółowe informacje. Treść jest ciekawa, i optymistyczna. Google wydaje się być firmą idealną. Praca w Googlepleksie jest opisywana, jako dobrze płatna, pracownicy mają wiele swobody, i nie powinni mieć powodów do narzekań. Dostajemy zarys jak zbudowana jest infrastruktura komputerów, jak się rozrastała i jakiej jest obecnie skali.
Mniej więcej od połowy książki zaczyna się dział trzeci. Moim zdaniem najnudniejszy z nich wszystkich. Właśnie przy nim najbardziej się męczyłem. Praktycznie rzecz biorąc nie dowiedziałem się niczego nowego. Opisywane są tam wszystkie aktualne kierunki działalności przedsiębiorstwa. Autor książki mówi tam o aplikacjach takich jak YouTube, Google Docs, GMail czy Gogle Maps. Żaden szał. Być może dla kogoś, kto jeszcze nie słyszał o Goolge było by to interesujące jednak dla ?stałego bywalca Internetu? są tam sprawy oczywiste i niepotrzebne. Ostatnią część pożarłem jak dwie pierwsze, czyli z zainteresowaniem, pełnym zaangażowaniem i ciekawością. Opisywane są tam widoki na przyszłość. Plany gdzie zmierza gigant, oraz alternatywne rozwiązania dla jego aplikacji. W tych 2 ostatnich działach Google jawi się jako imperium zła, które nie dba o dobro swoich użytkowników, zbiera o nich bezprawnie informacje nawet wtedy, gdy oni sami o tym nie wiedzą.
Nie będę się tu za bardzo rozpisywał i streszczał całej książki. Kto się interesuje tematem powinien ją przeczytać. Komu natomiast słowo Google nie mówi zbyt wiele, książka ta będzie nudna i męcząca.
Swoją drogą trzeba przyznać, że z lektury dowiedziałem się przynajmniej kilku pożytecznych faktów o Google, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Lektura dała mi do myślenia, w szczególności, jeśli chodzi właśnie o przechowywanie danych osobowych użytkowników. Uważam też, że tytuł pokrył się idealnie z treścią. Google naprawdę może wiedzieć o mnie więcej niż sądzę. Skoro rejestrowane jest każde kliknięcie myszką, każda odwiedzona strona, czas odwiedzin, data, nr IP, system operacyjny, przeglądarka itp.. A także to, że korzystam z telefonu wykorzystującego system Android, to naprawdę jest się czego obawiać. Każde zapytanie w wyszukiwarce polepsza bazę danych Google. Moje preferencje, nałogi, problemy, być może Google na podstawie innych podobnych mi użytkowników Internetu będzie wstanie przepowiedzieć przyszłość, długość życia czy trafnie odpowie mi na pytanie ile mam pieniążków zgromadzonych na koncie. Tym czasem pozostaje uważać, i nadal korzystać z jego dobrodziejstw, bo przecież nie wyobrażam sobie surfowania przez bezkres Internetu bez wyszukiwarki Google. Miejmy tylko nadzieję, że bankrutując firma nie sprzeda moich danych osobowych jakiejś firmie farmaceutycznej czy agencji reklamowej.





